Nadszedł dzień Sądu Ostatecznego. Prezydent Kwaśniewski chodzi przed bramą Niebios i wita się ze wszystkimi. W pewnym momencie podchodzi do Jezusa i zaciekawiony pyta: - Jezu, a gdzie jest Kulczyk? - Kulczyka nie ma, leży w jakimś szpitalu w Londynie.
Młody malarz sprzedaje swój najnowszy obraz anonimowemu nabywcy, mówiąc: - Pewien Japończyk chciał mi za niego dać tysiąc dolarów. - Mogę panu dać najwyżej dwieście. - A bierz pan! Przecież nie można dopuszczać, aby nasze arcydzieła opuszczały Polskę.
Aleksander Kwaśniewski złowił złotą rybkę. - Wypuść mnie, dobry człowieku - prosi złota rybka - a spełnię twoje jedno życzenie. Kwaśniewski myśli i po chwili prosi: - Spraw, żebym nie miał nic wspólnego z Ałganowem. - Nie ma sprawy - mówi rybka. Pstryk!... I Kulczyk zniknął...
Druga w nocy. Do drzwi Romana Giertycha puka facet. - Czego pan chce o tak późnej porze? - Chcę wstąpić do Ligi Polskich Rodzin i to od zaraz. - Panie, jest druga w nocy! Przyjdź pan jutro rano do biura poselskiego, to się pan zapiszesz, przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu. - Nie ma mowy, ja chcę teraz i już, od zaraz. Zdjęcie mam przy sobie... - Ale panie, daj pan spokój. Nie mam w domu druków, pieczątek... Przyjdź pan rano do biura. - Nie ruszę się stąd, do rana będę stał aż zostanę członkiem LPR! Facet przekomarzał się tak przez godzinę, w końcu Giertych zmiękł, wyciągnął z szafki wszystkie niezbędne dokumenty, gość je wypełnił, otrzymał legitymację i zadowolony jak dziecko już miał iść do domu, gdy Giertych zatrzymał go i pyta: - Dlaczego panu tak zależało na wstąpieniu w szeregi Ligi Polskich Rodzin? - A bo, panie, to było tak: wróciłem wcześniej niż było planowane z delegacji, wchodzę do domu, patrzę: żona bzyka się z sąsiadem. Wchodzę do pokoju córki, a ta ostro zabawia się, z dwoma facetami na raz, z czego jeden był Murzynem. Wpadam do pokoju syna, a ten w najlepsze ze swoim kolegą z ławki... Stanąłem więc na środku mieszkania i wrzasnąłem na całe gardło: - To ja wam, k...a, teraz wstydu narobię!!!
Rok 1410 przeddzien bitwy pod grunwaldem obóz polski wszyscy sruba jak okręt pod kazdym drzewem hafty biba na maxa. Jagiello lezy urzygany w namiocie pierwszy odjechal bo mial slaby leb. Obóz niemcow jeszcze gorzej zaczeli juz od rana uwaleni do konca. rycerze leza napier**laja sie na niby mieczami, nawet konie sie uwalily jeden kon drugiemu wpycha kopyto do paszczy zeby sie wyrzygal ogolny gnoj. No drugi dzien Yrlich wstaje leb go napier****i wola giermka . te giermek pojdziesz tam za gorke dasz te dwa miecze i powiesz ze dzisiaj nie da rady moze jutro. giermek rusza idzie wezykiem potyka sie co kilka krokow ale dochodzi:D wchodzi do namiotu wladzia i mowi. -te moj pan kazal dzoc ci te dwa miecze. wladziu wstaje giermek wbil miecze w ziemie i mowi - ze z bitwy dzis nie da rady moze jutro my wczoraj z chlopakami nie licho sie uchlali. wladzi odpowiada -ok nie ma sprawy my tez sie uchlalismy z chlopakami naprawde nie ma sprawy ale te gosciu materaca to mi nie musiales przebijac
Wchodzi Polak do sauny a tam siedzi Murzyn i pali hasz. - Daj działkę - mówi Polak. Czarny sprzedaje Polakowi działeczkę, a Polak błyskawicznie ją wypala. - Oj, Murzyn... Coś nie działa ten twój stuff. Wyjaralem i nic. Murzyn sprzedaje następny gram. Polak spala i znowu jest niezadowolony. - Murzyn, ja cię utłukę! Tyle zjaralem i nic! Dawaj więcej. Po następnej działce Polak jest jeszcze bardziej wkurzony. - Murzyn, masz u mnie przerąbane! Jak cię złapię, to... Zaczyna się gonitwa po saunie, Murzyn ucieka z sauny, biegnie po schodach, Polak za nim, do taksówki, Polak do drugiej, wysiadają na lotnisku, Murzyn bierze śmigłowiec, Polak awionetkę i goni za nim. Lądują gdzieś nad morzem, Murzyn wskakuje do motorówki i ucieka na wyspę. Polak kradnie łódź i za nim! Polak wyskakuje z łodzi i szuka Murzyna po całej wyspie, a po Murzynie ani śladu! Tymczasem Polakowi zachciało się srać. Kucnął, zaczyna, nagle słyszy głos zza pleców: - Panie, w saunie się nie sra!
Lecą samolotem Polak, Japończyk,Rusek i Amerykanin. Japończyk sie chwali: -may tyle ryżu ze cały swiat możemy nakarmić! Na to Rusek : -my mamy tyle wódki że możemy cały świat upić Na to Amerykanin: -a my mamy taki duży kraj że was wszystkich możemy pomieścić! Wszyscy patrza się na polaka i mówia : -Aty polak to co masz? -My mamy takiego orła co zje wasz ryż, popije wódką i obsra wasz kraj
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mowi: - Slyszalem, ze wy, Polacy to jestescie straszni pijacy. Zaloze sie o 500$, ze zaden z was nie wypije litra wodki jednym haustem. W barze cisza. Kazdy boi sie podjac zaklad. Jeden gosciu nawet wyszedl. Mija kilka minut, wraca ten sam gosciu, podchodzi do Amerykanina i mowi: - Czy twoj zaklad jest wciaz aktualny? - Tak. Kelner! Litr wodki podaj! Gosciu wzial gleboki oddech i fruuu... z litra wodki zostala pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wyplaca 500$ i mowi: - Jesli nie mialbys nic przeciwko, moglbym wiedziec, gdzie wyszedles kilka minut wczesniej? - A, poszedlem do baru obok sprawdzic, czy mi sie uda...
Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: -Skacz! -Nie skoczę! -Gentelmen by skoczył! Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza. -Skacz! -Nie skoczę! -Ale taka jest teraz moda! Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca. -Skacz! -Nie skoczę! -To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka -Skacz! -Nie skoczę! -Skacz! -Nie skoczę! -Nie skoczysz? No to nie skacz. Polak skoczył.
-Idziesz na walkę kogutów. Po czym poznać, że jest tam Polak? -To ten, co przyszedł z kaczką. Po czym poznać, że jest tam Włoch? -To ten, co stawia na kaczkę. Po czym poznać, że jest tam mafia? -Kaczka wygrywa.